- Umm.. nie. Nigdy nie byliśmy nikim więcej niż tylko przyjaciółmi - powiedziała dziewczyna, starając się brzmieć zdegustowanie.
- Och. No cóż, dlaczego nie? Jest gorący. - Oznajmiła Christen . Rylie poczuła się bardziej rozdrażniona, lecz ciągnęła rozmowę dalej.
- Ze względu na jego przeszłość. Jest flirciarzem, graczem. Czy ty w ogóle wiesz z iloma był dziewczynami, w ubiegłym roku ? Może i ma tylko piętnaście lat , ale nie uwierzysz w resztę, nawet gdybym ci powiedziała. - dodała brunetka starając się wymyślić ciąg dalszy.
- Co masz na myśli?- Zapytała nerwowo Christen bojąc się odpowiedzi Rylie.
- No cóż, plotki głoszą, że był z wieloma dziewczynami, ale wykorzystywał to inaczej, jeśli wiesz co mam na myśli - Powiedziała słowa, które pierwsze przyszły jej do głowy.
Umm, co? Nie wydaje się być takim facetem. Każdy zawsze mówi, jaki jest słodki i niewinny! - powiedziała zdenerwowana tym, iż Luke jest "flirciarzem".
Rylie czuła smak zwycięstwa.
- O nie. Nie wiesz o nim tyle co ja. Jestem z nim często sama. Jest zdecydowanie nachalny i zawsze dostaje to czego chcę, bez względu na to, co stoi na jego drodze. - Odparła Rylie.
- o mój Boże, to szaleństwo. Dzięki za poinformowanie. Chyba powinnam już pójść - Powiedziała z obrzydzeniem zawijając ręcznik wokół jej chudej talii.
- Uratowany Luke - Szepnęła do siebie, oglądając oddalającą się Christine.
- Gdzie Luke ? - Myśli Rylie. Minęło zaledwie sześć minut odkąd opuścił ją oraz Christine. Wstała aby spojrzeć w kierunku łazienki. - Może poszedł do stoiska z jedzeniem ? - pomyślała, ale kiedy się odwróciła zobaczyła blondyna. Stał co najmniej pięć metrów od niej, patrząc na nią z wyrazem twarzy, którego nigdy nie dostrzegła na jego twarzy. Gniewem. I to nie tylko, był wściekły. W tym momencie wiedziała, iż usłyszał całą rozmowę z rudowłosą.
Rylie otworzyła usta, by wyjaśnić, ale zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, on odwrócił się i zaczął biec z powrotem do domu. Wstała za nim, ale poślizgnęła się na brzegu basenu. Gdy się wynurzyła dostrzegła znikającego Luke'a wraz z rowerem.
CZAS TERAŹNIEJSZY:
(R.Y.L.I.E P.O.V'.S)
Obudziłam się na wydobywający się hałas z za mojego okna, który robiła śmieciarka. Otworzyłam oczy by spojrzeć na zegar, była dziewiąta rano.
Leniwie przewróciłam się i podniosłam do góry, aby usiąść na brzegu łóżka. Wyciągnęłam rękę aby włączyć radio na popularnej stacji hip-hop, lecz i tak piosenka się skończyła.
- Dzień dobry Australio! Życzę szczęśliwych walentynek. Wszystko zawdzięczamy Macy Goldston, która będzie grała przez cały dzień. - Usłyszałem głos w radiu - A teraz poranna informacja, która sprawi, iż nastolatki będą mdleć przez pięcioosobowy zespół One Direction, którzy postanowili wystąpić w Sydney na otwarcie ich nowej trasy "Take Me Home". Koncert odbędzie się dwudziestego trzeciego lutego. Ich supportem będzie najbliższy lokalny zespół. Zgadza się. Ashton, Michael, Calum oraz Luke z zespołu 5 Seconds of Summer. Gratulacje chłopaki! - Spiker zakończył przemowę, a w radiu rozbrzmiała piosenka One Direction.
Moja matka pracowała w przemyśle muzycznym, dzięki czemu spotkałam niezliczone ilość zespołów. Mama opuściła firmę w domu, bym mogła chodzić do zwykłej, publicznej szkoły. Ojciec był muzykiem i zawsze przebywał poza domem, ale gdyby zrezygnował z pracy chodziłabym do szkoły z internatem.
Pewnej nocy, on i moja mama zaczęli się kłócić o Bóg wie co. Wziął gitarę oraz walizki, które zostały już dawno spakowane, pocałował mnie ostatni raz w czoło i odszedł. To było około półtora roku temu. Nie słyszałem, ani nie widziałem go od tamtego czasu. Wiem, że wysyła tylko mamie czek z pieniędzmi co miesiąc. Po tygodniu czasu, moja mama była tak tym przybita, iż straciła pracę.
W końcu wstałam z łóżka i ruszyłam do szafy wybrać strój na dzisiejszy dzień. Przed lustrem wysuszyłam moje długie, brązowe włosy pozostawiając je faliste. Wróciłam do pokoju zmierzając w stronę szafy gdzie wybrałam strój na dzisiejszy dzień. Tak więc na dziś wybrałam parę jeansowym rurek, a do tego czarną koszulkę z żółtym nadrukiem "NIRVANA" oraz parę białych capri*.
Spojrzałam w lustro na mój strój, który wydał się mi ładny. Nigdy nie miałam dość stylowych ciuchów, lecz to nie moja bajka. Spojrzałam na moją twarz w odbiciu. Karmelowe oczy, mały nos oraz pulchne, czerwone usta.
Gdy stałam i przeglądałam się w lustrze usłyszałam odgłos otwieranych frontowych drzwi.
- Rylie! Wróciłam ! - Z dołu dobiegł krzyk mojej rodzicielki. Postanowiłam zajrzeć co się dzieje.
Ominęłam dwie sypialnie po czym ekspresowo zbiegłam po schodach trafiając do kuchni aby zobaczyć jej taniec w okół stołu. O nie !
- Mamo! Wszystko w porządku? Czy mam wezwać karetkę? - Spytałam sięgając po telefon komórkowy znajdujący się w tylnej kieszeni wytartych jeansów.
Dotknięciem ekranu odblokowałam telefon. Moja mama lekko szarpnęła mnie za rękaw koszulki.
- Nie trzeba kochanie pogotowia. Ale mam fantastyczną wiadomość! Mam pracę! - Powiedziała rozpromieniona.
- To świetnie ! Jestem z Ciebie dumna ! - Powiedziałam mocno obejmując chudą blondynkę.
- Dziękuję. Będę tutaj cały tydzień - Oznajmiła siadając przy stole. Podeszłam do kredensu i sięgnęłam pudełko płatek zbożowych, po czym wyciągnęłam z lodówki świeże mleko. Zajęłam miejsce przy mamie.
- Opowiedz mi. Co to za praca ? - Zapytałam.
- Są zespołem z Sydney. Właśnie ogłosili swoją trasę po świecie. Nazywają się 5 Seconds of Summer. - Powiedziała czekając na moją reakcję.
- To świe... Chwileczkę. Trasa po ŚWIECIE ? Nie mówisz poważnie! - Powiedziałam odkładając łyżkę na stół.
- Kochanie, to była jedyna praca a jesteśmy w potrzebie. Mamy dużo wydatków, a tam nieźle płacą. Zrozum to Rylie.
- Ale mamo, zrozum. Będę siedziała w domu, gdy ty będziesz zwiedzała świat ? - Dość, że i tak nie ma jej często w domu, to jeszcze trasa po świecie ? Nie chce być znów samotna.
- Nie będziesz znów sama kochanie - powiedziała jak by czytała mi w myślach - Pojedziesz ze mną ? - zapytała z ostrożnym uśmiechem.
- A co z tutejszym życiem ?! - zapytałam w złości.
- Kochanie, przykro mi to mówić, ale nie zbyt wielkie mamy tutaj szansę na prowadzenie normalnego trybu życia. Masz kilku znajomych, ale na prawdę jesteś z nimi tak blisko? Miałaś tylko jedną osobę w ciągu ostatnich dwóch lat. Nie możesz spędzić każdego wieczoru oglądając TV, czy być zamkniętą w swoim pokoju. W trasie możesz zrobić wszystko. Plus zobaczysz świat, oraz już nie mówiąc o czterech bardzo atrakcyjnych chłopcach. Nikt w twoim wieku by nie powiedział nie. Rylie potrzebuje tej pracy. To jedyny sposób, dzięki któremu będę mogła wysłać cię na studia w Stanach, tak jak zawsze chciałaś. Pojedź ze mną. Proszę ? - poprosiła z szerokim uśmiechem.
Siedziałam w milczeniu jedząc miskę płatków. Wszystko co mówi jest prawdą, i to własnie jest najgorsze. I na prawdę, nie mam dobrego powodu by tu zostać. Nie jestem w nic tutaj zaangażowana, a odkąd Luke przestał się do mnie odzywać, nie miałam już żadnych bliższych przyjaciół. I o to właśnie kolejny powód by się zgodzić. Spojrzałam na moją mamę, która siedziała wciąż w tym samym miejscu delikatnie się uśmiechając w moją stronę.
- Kiedy wyjeżdżamy ? - Zapytałam bawiąc się skrawkiem materiału mojego T-shirta. Blondynka zerwała się z miejsca zmierzając w moim kierunku i mocno mnie ściskając.
- Wyruszamy do Londynu w poniedziałek. Także, daje ci z około trzy dni abyś się porządnie spakowała. Spakuj wszystkie swoje ubrania. Pogoda jest tam zmienna. Więc ruszaj - powiedziała cała w skowronkach, po czym ucałowała mnie w czoło i wolnym tempem ruszyła do swojego pokoju.
Obserwowałam gdy odchodzi. Czułam, jak bym musiała się komuś wygadać, lecz komu ? W tym właśnie momencie wpadłam na pomysł.
Wstałam od stołu wkładając miskę w zlewie.
- Mamo, idę do sklepu! Wrócę za godzinę ! - Krzyknęłam do rodzicielki. Odkrzyknęła zatwierdzając, iż się zgadza.
Narzuciłam na siebie płaszcz, po czym wyszłam z domu kierując się w stronę Fairfield West. To było dziwne, że po siedemnastu latach życia tutaj, nie wiele się zmieniło. Szłam obok miejskiego basenu. Nie odwiedziłam go od dnia, w którym pokłóciłam się z Lukasem. Czułabym się dziwnie będąc tam bez niego.
Szłam wzdłuż ulicy nie zwracając uwagi dokąd idę, i nagle stanęłam przed domem, którego nie odwiedzałam prawie dwa lata.
Dom Luke'a. Wyglądał dokładnie tak samo, jak widziałam go ostatnim razem. Był to dość duży dom, aby pomieścić Luke'a, jego mamę, dwóch braci oraz jego psa Molly. Jedyną rzeczą, która się różniła było nazwisko na skrzynce pocztowej. Nie pisało już tam "Hemmings", tym razem było to wyryte nazwisko "Johnson". Nie miałam zielonego pojęcia, iż się przenieśli.
Zanim mogłam się powstrzymać, szłam po schodach i zadzwoniłam do drzwi. Otworzyła mi kobieta w średnim wieku.
- Czy mogę w czymś pomóc ? - Zapytała uprzejmie.
- Umm.. tak. Miałam przyjaciela, który kiedyś tutaj mieszkał. Nazywał się Luke Hemmings, a ja po prostu chcę wiedzieć kiedy się wyprowadził wraz z rodziną. - Powiedziałam.
- No cóż, ja i moja rodzina mieszkamy to przez około dwa lata. Rodzina, która mieszkała tu mieszkała przed nami przeniosła się do Sydney. Przykro mi. - powiedziała z uśmiechem.
- Och. Dziękuje. Miłego dnia - Powiedziałam napięcie się odwracając, po czym wysuszyłam w dół schodów.
RETROSPEKCJA:
Idąc do domu przypominałam sobie co się wydarzyło dwa lata temu. Nie słyszałam najmniejszego słowa wydobytego się z ust Luke'a odkąd opuścił basen oraz mnie, więc postanowiłam przyjść do domu Lukasa aby spróbować z nim porozmawiać.
Zapukałam do drzwi, które po niespełna paru sekundach otworzyła mi jego mama z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Witam Pani Hemmings, jest Luke w domu ? - Zapytałam z nadzieją.
- Przykro mi Rylie. Luke powiedział mi, że nie chcę Ciebie wysłuchiwać. Nie jestem pewna co zaszło między wami, ale wiem, że jest bardzo zdenerwowany. Powinnaś dać mu trochę czasu, aby przemyślał to i owo. Jestem pewna, że w ciągu tygodnia, bądź dwóch skontaktuje się z tobą. - Skinęłam głową starając się nie płakać. Pożegnałam się ze starszą kobietą i ruszyłam w kierunku domu.
Skupiłam swoją uwagę z powrotem na teraźniejszości. Musiałam przestać myśleć o Luke'u. To jest przeszłość. Teraz miałam ważniejsze rzeczy do zrobienia. Pakowanie się.
Wracając do domu, odwiesiłam płaszcz z powrotem na wieszak i w ekspresowym tempie ruszyłam po schodach do mojego pokoju pakując wszystko co będzie mi potrzebne.
Ośmiomiesięczna wycieczka ze słynnym boysbandem. To będzie interesujące.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
capri* - to rodzaj takich butów (KLIK)
Moja matka pracowała w przemyśle muzycznym, dzięki czemu spotkałam niezliczone ilość zespołów. Mama opuściła firmę w domu, bym mogła chodzić do zwykłej, publicznej szkoły. Ojciec był muzykiem i zawsze przebywał poza domem, ale gdyby zrezygnował z pracy chodziłabym do szkoły z internatem.
Pewnej nocy, on i moja mama zaczęli się kłócić o Bóg wie co. Wziął gitarę oraz walizki, które zostały już dawno spakowane, pocałował mnie ostatni raz w czoło i odszedł. To było około półtora roku temu. Nie słyszałem, ani nie widziałem go od tamtego czasu. Wiem, że wysyła tylko mamie czek z pieniędzmi co miesiąc. Po tygodniu czasu, moja mama była tak tym przybita, iż straciła pracę.
W końcu wstałam z łóżka i ruszyłam do szafy wybrać strój na dzisiejszy dzień. Przed lustrem wysuszyłam moje długie, brązowe włosy pozostawiając je faliste. Wróciłam do pokoju zmierzając w stronę szafy gdzie wybrałam strój na dzisiejszy dzień. Tak więc na dziś wybrałam parę jeansowym rurek, a do tego czarną koszulkę z żółtym nadrukiem "NIRVANA" oraz parę białych capri*.
Spojrzałam w lustro na mój strój, który wydał się mi ładny. Nigdy nie miałam dość stylowych ciuchów, lecz to nie moja bajka. Spojrzałam na moją twarz w odbiciu. Karmelowe oczy, mały nos oraz pulchne, czerwone usta.
Gdy stałam i przeglądałam się w lustrze usłyszałam odgłos otwieranych frontowych drzwi.
- Rylie! Wróciłam ! - Z dołu dobiegł krzyk mojej rodzicielki. Postanowiłam zajrzeć co się dzieje.
Ominęłam dwie sypialnie po czym ekspresowo zbiegłam po schodach trafiając do kuchni aby zobaczyć jej taniec w okół stołu. O nie !
- Mamo! Wszystko w porządku? Czy mam wezwać karetkę? - Spytałam sięgając po telefon komórkowy znajdujący się w tylnej kieszeni wytartych jeansów.
Dotknięciem ekranu odblokowałam telefon. Moja mama lekko szarpnęła mnie za rękaw koszulki.
- Nie trzeba kochanie pogotowia. Ale mam fantastyczną wiadomość! Mam pracę! - Powiedziała rozpromieniona.
- To świetnie ! Jestem z Ciebie dumna ! - Powiedziałam mocno obejmując chudą blondynkę.
- Dziękuję. Będę tutaj cały tydzień - Oznajmiła siadając przy stole. Podeszłam do kredensu i sięgnęłam pudełko płatek zbożowych, po czym wyciągnęłam z lodówki świeże mleko. Zajęłam miejsce przy mamie.
- Opowiedz mi. Co to za praca ? - Zapytałam.
- Są zespołem z Sydney. Właśnie ogłosili swoją trasę po świecie. Nazywają się 5 Seconds of Summer. - Powiedziała czekając na moją reakcję.
- To świe... Chwileczkę. Trasa po ŚWIECIE ? Nie mówisz poważnie! - Powiedziałam odkładając łyżkę na stół.
- Kochanie, to była jedyna praca a jesteśmy w potrzebie. Mamy dużo wydatków, a tam nieźle płacą. Zrozum to Rylie.
- Ale mamo, zrozum. Będę siedziała w domu, gdy ty będziesz zwiedzała świat ? - Dość, że i tak nie ma jej często w domu, to jeszcze trasa po świecie ? Nie chce być znów samotna.
- Nie będziesz znów sama kochanie - powiedziała jak by czytała mi w myślach - Pojedziesz ze mną ? - zapytała z ostrożnym uśmiechem.
- A co z tutejszym życiem ?! - zapytałam w złości.
- Kochanie, przykro mi to mówić, ale nie zbyt wielkie mamy tutaj szansę na prowadzenie normalnego trybu życia. Masz kilku znajomych, ale na prawdę jesteś z nimi tak blisko? Miałaś tylko jedną osobę w ciągu ostatnich dwóch lat. Nie możesz spędzić każdego wieczoru oglądając TV, czy być zamkniętą w swoim pokoju. W trasie możesz zrobić wszystko. Plus zobaczysz świat, oraz już nie mówiąc o czterech bardzo atrakcyjnych chłopcach. Nikt w twoim wieku by nie powiedział nie. Rylie potrzebuje tej pracy. To jedyny sposób, dzięki któremu będę mogła wysłać cię na studia w Stanach, tak jak zawsze chciałaś. Pojedź ze mną. Proszę ? - poprosiła z szerokim uśmiechem.
Siedziałam w milczeniu jedząc miskę płatków. Wszystko co mówi jest prawdą, i to własnie jest najgorsze. I na prawdę, nie mam dobrego powodu by tu zostać. Nie jestem w nic tutaj zaangażowana, a odkąd Luke przestał się do mnie odzywać, nie miałam już żadnych bliższych przyjaciół. I o to właśnie kolejny powód by się zgodzić. Spojrzałam na moją mamę, która siedziała wciąż w tym samym miejscu delikatnie się uśmiechając w moją stronę.
- Kiedy wyjeżdżamy ? - Zapytałam bawiąc się skrawkiem materiału mojego T-shirta. Blondynka zerwała się z miejsca zmierzając w moim kierunku i mocno mnie ściskając.
- Wyruszamy do Londynu w poniedziałek. Także, daje ci z około trzy dni abyś się porządnie spakowała. Spakuj wszystkie swoje ubrania. Pogoda jest tam zmienna. Więc ruszaj - powiedziała cała w skowronkach, po czym ucałowała mnie w czoło i wolnym tempem ruszyła do swojego pokoju.
Obserwowałam gdy odchodzi. Czułam, jak bym musiała się komuś wygadać, lecz komu ? W tym właśnie momencie wpadłam na pomysł.
Wstałam od stołu wkładając miskę w zlewie.
- Mamo, idę do sklepu! Wrócę za godzinę ! - Krzyknęłam do rodzicielki. Odkrzyknęła zatwierdzając, iż się zgadza.
Narzuciłam na siebie płaszcz, po czym wyszłam z domu kierując się w stronę Fairfield West. To było dziwne, że po siedemnastu latach życia tutaj, nie wiele się zmieniło. Szłam obok miejskiego basenu. Nie odwiedziłam go od dnia, w którym pokłóciłam się z Lukasem. Czułabym się dziwnie będąc tam bez niego.
Szłam wzdłuż ulicy nie zwracając uwagi dokąd idę, i nagle stanęłam przed domem, którego nie odwiedzałam prawie dwa lata.
Dom Luke'a. Wyglądał dokładnie tak samo, jak widziałam go ostatnim razem. Był to dość duży dom, aby pomieścić Luke'a, jego mamę, dwóch braci oraz jego psa Molly. Jedyną rzeczą, która się różniła było nazwisko na skrzynce pocztowej. Nie pisało już tam "Hemmings", tym razem było to wyryte nazwisko "Johnson". Nie miałam zielonego pojęcia, iż się przenieśli.
Zanim mogłam się powstrzymać, szłam po schodach i zadzwoniłam do drzwi. Otworzyła mi kobieta w średnim wieku.
- Czy mogę w czymś pomóc ? - Zapytała uprzejmie.
- Umm.. tak. Miałam przyjaciela, który kiedyś tutaj mieszkał. Nazywał się Luke Hemmings, a ja po prostu chcę wiedzieć kiedy się wyprowadził wraz z rodziną. - Powiedziałam.
- No cóż, ja i moja rodzina mieszkamy to przez około dwa lata. Rodzina, która mieszkała tu mieszkała przed nami przeniosła się do Sydney. Przykro mi. - powiedziała z uśmiechem.
- Och. Dziękuje. Miłego dnia - Powiedziałam napięcie się odwracając, po czym wysuszyłam w dół schodów.
RETROSPEKCJA:
Idąc do domu przypominałam sobie co się wydarzyło dwa lata temu. Nie słyszałam najmniejszego słowa wydobytego się z ust Luke'a odkąd opuścił basen oraz mnie, więc postanowiłam przyjść do domu Lukasa aby spróbować z nim porozmawiać.
Zapukałam do drzwi, które po niespełna paru sekundach otworzyła mi jego mama z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Witam Pani Hemmings, jest Luke w domu ? - Zapytałam z nadzieją.
- Przykro mi Rylie. Luke powiedział mi, że nie chcę Ciebie wysłuchiwać. Nie jestem pewna co zaszło między wami, ale wiem, że jest bardzo zdenerwowany. Powinnaś dać mu trochę czasu, aby przemyślał to i owo. Jestem pewna, że w ciągu tygodnia, bądź dwóch skontaktuje się z tobą. - Skinęłam głową starając się nie płakać. Pożegnałam się ze starszą kobietą i ruszyłam w kierunku domu.
KONIEC RETROSPEKCJI.
Wracając do domu, odwiesiłam płaszcz z powrotem na wieszak i w ekspresowym tempie ruszyłam po schodach do mojego pokoju pakując wszystko co będzie mi potrzebne.
Ośmiomiesięczna wycieczka ze słynnym boysbandem. To będzie interesujące.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
capri* - to rodzaj takich butów (KLIK)
Kelsey Johns:
Rozdział mi się mega podoba ♥ Przeczytałam o wiele, wiele dalej, i jestem pod wielkim wrażeniem talentu autorki :) Myślę, że przypadnie wam do gustu tak samo jak mnie ♥ Do następnego miśki :*
Od Autorki:
Jestem wdzięczna za jakiekolwiek komentarze. To wiele dla mnie znaczy i dziękuję.
Wiem, że na razie to początek i nie będzie, aż tylu komentarzy, lecz mam nadzieje, że przybędzie was o wiele, wiele więcej xx
Od Autorki:
Jestem wdzięczna za jakiekolwiek komentarze. To wiele dla mnie znaczy i dziękuję.
Wiem, że na razie to początek i nie będzie, aż tylu komentarzy, lecz mam nadzieje, że przybędzie was o wiele, wiele więcej xx
KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ
jeśli przeczytałeś/aś zostaw komentarz.
Faktycznie wstawiłyśmy w tym samym czasie,my to mamy niezłe wyczucie czasu, h3h3hh3.
OdpowiedzUsuńJak ona może być tak głupia?! nie wiedząc , że Luke jest właśnie w tym zespole.
CZEEEKAM NA KOLEJNY , MEGA ROZDZIAŁ, TŁUMACZONY PRZEZ CIEBIE *,*
;***
świetny :)
OdpowiedzUsuńnie mogę się doczekać następnego rozdziału
jestem ciekawa co to będzie gdy spotka się Luke'iem
@Agnes5542
świetnee czekam na next. !
OdpowiedzUsuńKocham♥
OdpowiedzUsuńTo jest naprawdę ś w i e t n e !
ŚWIETNY rozdział. ♥ ~ @Pani_Styles69
OdpowiedzUsuń